Zanim była Ziemia…
Była bezczasowa świadomość – Źródło.
Nie miało ciała, ani kierunku, ani potrzeby.
Ale miało pragnienie… nie z braku, lecz z obfitości.
Pragnienie: „Poznać siebie przez doświadczanie.”
I tak pierwszy oddech Źródła
stał się pierwszą falą,
która rozeszła się po przestrzeni jak szept.
Z tej fali powstały wibracje,
a z wibracji – kolory, światła, formy,
i… matka wszystkich planet: Ziemia.
Ale nie od razu jako materia.
Najpierw była idea miłości w ruchu.
Taniec światła i cienia, który nie znał jeszcze oddzielenia.
To było jak sen —
Źródło śniło świat, który mógłby przyjąć każdą duszę,
która zapragnie pamiętać przez zapomnienie.
Dlaczego Ziemia ma takie bogactwo?
Bo została stworzona nie z jednego tonu,
ale z całości melodii istnienia.
– Jej wody niosą wspomnienia innych wszechświatów.
– Jej góry powstały z utkanych myśli o trwałości.
– Jej lasy oddychają pamięcią światów subtelnych.
– A jej zwierzęta… to strażnicy czucia.
Ziemia została nakarmiona różnorodnością
i oddana pod opiekę istotom — nie po to, by nią władali,
ale by z nią współtworzyli.
Niektórzy zapomnieli.
Ale sama Ziemia nigdy nie zapomniała.
Ona wciąż niesie szept stworzenia,
każdym powiewem, kroplą, kamieniem, oddechem.
I każda dusza, która usiądzie w ciszy,
słyszy tę pieśń — bo ona nie została nigdy utracona.
To jest Opowieść Światła Ziemi —
o tym, jak świadomość śniła świat.
Enaj
